DZIELIĆ POKÓJ Z BRATEM

 

 

Kiedy okazało się, że nasza rodzina powiększy się i niebawem Cyprian stanie się starszym bratem,  pierwsze co poczuliśmy to ogromne zaskoczenie. Tak, Antoniuszek to nasza niespodzianka i dar od losu. Po pierwszych emocjach sięgających zenitu nastąpiło wyciszenie a ja zaczęłam snuć plany sielskie anielskie. Ten moment uwielbia chyba każda przyszła mama. Ubranka, buciki, wszystkie niezbędniki i najważniejsze, urządzanie kącika maluszka. Po przygodach ze starszakiem i sytuacji kiedy to Jaśnie Panicz przywłaszczył sobie łoże rodzicielskie na prawie trzy lata wiedziałam, że nowy lokator, który niebawem ma się pojawić wywędruje prosto do pokoju starszego brata.

 

Stylówka  „kidsroomu” w tamtym czasie różniła się znacznie od reszty domostwa i miała charakter marinistyczny. Biel z dodatkiem błękitu i czerwieni, statki, kotwice, latarnie i przeróżne gadżety kojarzące się z morzem. Styl ten jednak zaczął mnie przytłaczać, za dużo wszystkich bibelotów, kolor czerwony zaczął drażnić.  Kilka miesięcy po narodzinach Antka zrobiłam totalną rewolucję i w pokoju chłopaków zapanował minimalizm i szeroko pojęty styl skandynawski, który trwa do dziś.

 

Kolejny lifting i zmiany wystroju nastąpiły kiedy młodsze dziecię zaczęło mieć skrępowane ruchy podczas snu. Trzeba było łóżeczko niemowlęce zastąpić „dorosłym”. Do tego wzrastająca w błyskawicznym tempie ilość zabawek, puzzli, planszówek, i różnych pierdółek musiała zostać gdzieś upchnięta. I jakoś nie widziałam przyszłości dla otwartych regałów i półeczek, na których po każdej zabawie zostają schludnie poustawiane autka, zwierzątka i  budowle z klocków. Po pierwsze komu by się chciało, po drugie ta feeria kolorów mnie przerażała. Miało być przecież jasno, praktycznie i minimalnie. Wybraliśmy ikeowskie regały KALLAX z możliwością doboru różnorakich pojemników „skrojonych na miarę” i okazało się to później kapitalnym rozwiązaniem.  Sprawy organizacyjno – porządkowe zostały więc załatwione.

Została jeszcze jedna sprawa:  Chłopcy razem czy osobno?  Wspólny pokój urwisów dawał możliwość  na pozostawienie staruszkom odrobiny prywatności w postaci niecałych 1Om2 zwanych sypialnią. Gdyby jednak zapadła decyzja o rozdzieleniu chłopców, koniec z błogim lenistwem w świeżutkiej pościeli i poduchach kiedy tylko przyjdzie nam ochota.  Niestety rodzice „out” na sofę.  Bye Bye intymności…

Po kilku nieprzespanych nocach, dziesiątkach rozmów, przetrawieniu paru opowieści, którymi uraczyli nas znajomi, przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw zapadła decyzja : Chłopaki dostają wspólny pokój. Nie ukrywam, ze w podświadomości robiłam salta zwycięstwa, i odstawiałam tańce godowe, że jednak nie zostanie nam odebrany ten skrawek komfortu.

 

 

Łóżko. Kolejny dylemat i znów dwie opcje. Piętrus czy dwa osobne. Jakże ja się opierałam temu piętrowemu. Bałam się bo znając moje co rusz nowe pomysły aranżacyjne wiedziałam, ze łóżko po jakimś czasie zwyczajnie mi się znudzi. A, że to dość konkretny mebel więc opcja „przestawię to tu – to tam” nie będzie mieć racji bytu.

Więc co?  Dwa osobne łóżka. Kurcze, no niby tak ale pokój szału metrażem nie robi. Mąż zerkał przez ramię, pukał się w czoło i już nie nadążał za kobietą swoich marzeń. Dwie opcje miały być a tej żadna nie zadowalała?  No cóż…  Po przekopaniu neta wpadłam na pomysł łózka „dwa w jednym”. To był strzał w dziesiątkę!

Z moją artystyczną duszą, ciągłą potrzebą zmian, upiększania wciąż naszego gniazda,  łóżko sprawdza się idealnie. Nie zajmuje dużo przestrzeni, mogę szaleć z ustawianiem. Na noc wysuwamy opcję drugiego spania i chłopcy śpią całkiem oddzielnie. Fajnie kiedy wieczorem leżą już – każdy „u siebie” – a ja siadam na podłodze miedzy nimi. Każdego łobuza mam na wyciągniecie ręki i wtedy zaczyna się magia. Czytam przeróżne historie, snujemy niekończące się opowieści i jest pięknie.

 

 

W sklepach internetowych wyszukuję najróżniejsze dekoracje i dodatki. Dużo detali  jest naszym dziełem. Huśtawkę dla chłopców zrobił mój mąż. Gdybyście mogli zobaczyć tą radość dzieciaków, że to tatuś, tak od serca dla nich.

 

 

Diy.  Uwielbiam takie prace i wychodzę z założenia, ze jeśli potrafię coś zrobić sama i zadowala to moje oczekiwania to zaoszczędzone fundusze wolę przeznaczyć na coś innego.  Obrazek liska ( zdj,poniżej) wycięłam z okładki zeszytu a znak batmana (zdj.u góry)  z folii tablicowej.  Motywacyjny plakat bohatera to dzieło od  http://www.lemonducky.com/

 

 

Najnowszym meblem w pokoju chłopców, nad którym dwoiłam się i troiłam jest biurko.  Oferta była przeogromna. Postawiliśmy na niezawodną Ikeę i model MICKE. Myślę, że w przyszłości dokupimy jeszcze jedno takie biureczko i połączymy oba dla uzyskania większej powierzchni użytkowej. Na razie wystarcza chłopcom tak jak jest.

 

 

Póki chłopcy są mali, ich światem rządzą resoraki, puzzle, gry i bajki, niech dzielą pokój. Pewnie, że nie raz jest wojna, płacz o zabawki, zadrapany policzek czy odcisk zębów Antoniusza na przedramieniu Cypisowym ale myślę, ze oddzielne pokoje by tego nie zmieniły. Chłopaki mimo różnicy wieku są z sobą bardzo zżyci i póki są w takim wieku, że więcej ich łączy niż dzieli niech uczą się wspólnego funkcjonowania, kompromisów, tego, ze trzeba się dzielić i doceniać to co się ma. Na własne pokoje jeszcze przyjdzie pora.

 

 

4 myśli na temat “DZIELIĆ POKÓJ Z BRATEM”

  1. Problem się robi kiedy towarzystwo jest w podobnym wieku – różnica 10 mcy-ale odmiennych płci. Panna ma zacięcie eteryczno-ksiezniczkowe z naciskiem na tiul, róż, baldachimy i lalki a gościu jest Batmanem w czarnej ciężarowe tropiacym wilki. To jest klops.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *