RAZU PEWNEGO…

Miejsce mieć takie gdy tylko najdzie ochota wygadać się, wypisać i ogólnie wylać z siebie to co akurat w duszy mej gra… Marzenie to siedziało mi w głowie odkąd pamiętam. Ileż emocji, przemyśleń i postanowień poprawy dawały mi blogi, które łapczywie chłonęłam każdego dnia. Gdy robiąc poranną kawę myślami byłam już u nich, i pierwsze łyki aromatycznego trunku spijałam właśnie w towarzystwie blogosfery – ludzi obcych a jednak tak mi bliskich.

 

I kiedy tak czytałam i marzyłam, poczułam, ze i ja chcę. Pragnienie to jednak  przyćmiewały nieśmiałość, skrępowanie i obawa, że nie dam rady.  Pierwsze nieudolne próby i rzuciłam to w kąt.  Po jakimś czasie pojawił się…

Instagram.  Pierwsze zdjęcia, posty, komentarze, w krótkim czasie ogrom wspaniałych ludzi, z którymi nawiązałam „sieciowy” kontakt. Ludzi, dla których wracałam w ten cyber świat coraz chętniej. To była moja odskocznia. I znów ta myśl, zakurzona, prawie zapomniana : Jak fajnie byłoby mieć bloga.

 

„Dasz radę” – usłyszałam. Wszystkie moje wątpliwości i rozterki przepędził niczym huragan. „Lepiej spróbować i żałować, niż żałować, że się nie spróbowało. Ja w ciebie wierzę!” – powiedział mój mąż pewnego wieczora.

Wiec jestem…  Zwyczajna dziewczyna. Żona i mateczka. Z trójką super chłopaków u boku. Z głową pełną pomysłów i marzeń. Zaczynam nieśmiało i trochę na stresie. Myślę, ze tematyka będzie lekka, klimaty wnętrzarskie bo tym się pasjonuję. O sprawach zwyczajnych, modzie, urodzie i o miłości mej do Skandynawii i bieli.  Będzie mi miło jeśli zostaniesz ze mną dłużej.

 

21 myśli na temat “RAZU PEWNEGO…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *