ŁAZIENKOWY ZAWRÓT GŁOWY i domowe pielesze

 

Łazienka, to kolejne wnętrze (zaraz po kuchni), które było na mojej liście remontowego „to do”. Jasnobeżowe domowe spa po ponad  8 latach przestało cieszyć i być dla mnie kojącym pomieszczeniem.  Beż aż „szczypał” w oczy  i za każdym kolejnym przekroczeniem łazienkowego progu mój wewnętrzny głos krzyczał ZMIANA! Marzyło mi się, aby jak w reszcie domu panoszyła się wszędobylska biel, minimalizm, trochę surowy „zimny” klimat, nuta czerni dla dodania charakteru a to wszystko ukojone  naturą w najczystszej postaci czyli drewno, wiklina, trawa morska itp. Plan, który chciałam wdrożyć w życie był zasadniczo taki, że tłukę kafle choćby nie wiem co, jednak zdrowy rozsądek wciąż powtarzał – kobieto uspokój się, nie masz  przecież funduszy na ogarnięcie generalnego remontu :) Zaczęłam więc rozmyślać i szukać…

Szukałam rozwiązań, najróżniejszych tańszych sposobów na przeistoczenie starego wnętrza w nowe.  Przewertowałam niezliczone strony internetowe, podpytałam sporo osób i już wiedziałam co zrobię. Pomaluję ją! Niby takie oczywiste ale czy da się to zrobić z kaflami?! Czy są takie produkty, które trwale zmienią kolor gresu? I najważniejsze pytanie, czy przetrwa to próbę czasu i szaleńcze wodne zabawy dwóch ancymonków? Oj tak! Powiadam Wam, że można, i że przetrwa!

Dopiero po kilku miesiącach od metamorfozy pojawia się ten post. Chciałam mieć czas na przetestowanie tejże metody. Okazuje się, ze był to świetny pomysł a farba przetrwała już niejedno. Począwszy od konkretnego traktowania wodą,  jazdy samochodzikami po ścianach, markery wodne, a także czyszczenie środkami chemicznymi. Na rynku jest kilka wiodących marek oferujących produkty tego typu, ja zdecydowałam się na tą, o której w internetach najgłośniej i najwięcej pozytywnych opini :)

Marka V33. Farba do renowacji płytek ceramicznych. U mnie biała satyna, ale w ofercie znajdziecie jeszcze kilka innych kolorów.  Przed przystąpieniem do malowania przygotowałam podłoże wg. wskazówek producenta. Ściany porządnie umyłam wodą z detergentem i odtłuściłam acetonem. Nakładałam trzy warstwy farby wałkiem z króciutkim włosiem. Każdą kolejną po całkowitym wyschnięciu poprzedniej. Farba niestety nie należy do najwydajniejszych, trzeba nakładać ją obficie, żeby dobrze zakryła pierwotny kolor. Efekt końcowy jest jednak doskonały.  Mimo sporej ilości warstw, struktura kafli została nienaruszona i jest całkowicie widoczna. Sprzątam i czyszczę łazienkę tak samo jak przed malowaniem. Używam do tego różnego rodzaju chemii (pianki, mleczka itp.) Z farbą nic się nie dzieje, nie przebarwia się i nie odpryskuje. Uważam natomiast, że przy jakimś mocniejszym kontakcie czyli silnym uderzeniu czy przerysowaniu czymś ostrym zrobi się ślad, ale to chyba dość oczywiste (minus wszystkiego co malowane). Jednak przy normalnym użytkowaniu nic się nie ma prawa wydarzyć – oczywiście o ile produkt został prawidłowo nałożony a ściany przygotowane jak należy.

NASTAŁA WYMARZONA JASNOŚĆ :)

Łazienka była bialutka więc czekało mnie najlepsze – dekorowanie i „podpicowanie” wnętrza. Na półkę czyli  zabudowę pod lustrem wymyśliłam, że nakleimy kafle – cegiełkę coby nadać jej trochę „charakteru”.  Naszły nas jednak obawy czy cegiełkę na kaflę można trwale przymocować. Okazało się, że jak najbardziej. Żeby przykleić kafle na kafle wystarczyło użyć kleju Pattex Fix ekstra  klik . Klej wytrzyma najróżniejsze armagedony ;) -mamy to już sprawdzone ponieważ jedna z cegiełek została źle ułożona podczas montażu i gdy po chwili chcieliśmy ją oderwać nie było niestety takiej opcji. Tak mocno przywarła, ze trzeba było ją po prostu stłuc. Mamy zatem stuprocentową gwarancję, ze nic nie odpadnie.

DETALE CZYNIĄ CUDA

Na wannie leży deska. Taka wiecie… co to, na której podczas relaksacyjnej kąpieli można lampeczkę winka postawić, świeczki zapalić i książkę położyć. Często dostaję pytania skąd owa deska jest.  Spieszę Wam zatem z odpowiedzią… To moja jedna z lepszych zdobyczy bo upolowana za „darmola”  podczas niedzielnego spaceru brzegiem morza. Taka idealna, naturalna, nadszarpnięta zębem czasu.  Leżała sobie otulona glonami, zatopiona w piachu i taka mało „wyjsciowa”.  Ja jednak widziałam w niej potencjał, czułam, że to własnie ona będzie pięknie zdobić naszą wannę :)

Wszystkie kosmetyki pochowane mam w szufladach a na widoku stoi jedynie kilka niezbędnych produktów. Nie chciałam zagracać tak maleńkiej łazienki nadmiarem rzeczy, do tego atak  kolorów tych wszystkich kosmetycznych pojemników spowodowałby u mnie spory oczopląs.


Dywanik. Kolejny detal, który mnie zachwyca. Stylem odbiega trochę od całości ponieważ jest raczej w klimatach boho ale uważam, że mimo to wkomponował się pięknie we wnętrze. Nadaje mu sznytu i klasy. Upolowałam go na zakupach w Netto za przysłowiowe grosze. Do tego kilka czarnych dodatków – metalowy kosz, dwie lampki przy lustrze i świecznik. Dość nietypową dekoracją – jak na łazienkę – są plakaty.


 

Na koniec fantastyczne dodatki, od Naszych Domowych Pieleszy  klik , a mianowicie drabinka i  kosz w trawy morskiej. Szukałam idealnego wieszaka na ręczniki i gdy natknęłam się na instagramie na profil dziewczn wiedziałam, że drabinka z ich oferty spełni tę funkcję doskonale. Kiedy najdzie mnie ochota na kąpiel czy muszę wziąć szybki prysznic a jestem w domu sama z chłopcami to niestety nie mogę zakluczyć się w łazience ponieważ muszę mieć na uwadze dzieci. W tej sytuacji drabinka sprawdza się również doskonale jako parawan coby moje ancymonki dały mi chwilę podczas kąpieli i mnie nie podglądały ;) Ja zdecydowałam się na model „smukła Anka”  klik  W ofercie Pieleszy znajdziecie również wiele innych pięknych drabinek czy drabinko – półek, koszy, pościeli oraz drewnianych żaluzji. Nasza „smukła Anka” zanim trafiła na docelowe miejsce wędrowała po całym mieszkaniu i wszędzie pasowała znakomicie:) Dziewczyny z perfekcją dbają o swoich klientów i z troską dopracowują wszystkie szczegóły zamówienia.  Firma godna polecenia w 100%


Do wymiany zostały nam jeszcze baterie – umywalkowa i wannowa ale niestety nie trafiłam jeszcze na takie, które skradłyby moje serce ;) Gdy się jednak tak stanie na pewno pokażę Wam na moim instagramie co wybrałam :)

 

Na koniec jeszcze kilka zdjęć łazienki  „przed”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *