OGRÓDEK nasz maleńki raj na ziemi

 

Często spotykam się z ogromnym zaskoczeniem osób, które odwiedzają mój profil na instagramie – skoorki , że ogródek, który pojawia się, od czasu do czasu w postach jest dodatkiem mieszkania w bloku.  Pierwsza myśl, która im towarzyszy kiedy przeglądają zdjęcia to, że mamy dom z ogrodem. Dopiero po dokładnym doczytaniu treści pod zdjęciami dociera do nich rzeczywistość :)

Od zawsze marzyłam  o takim miejscu. W wyobraźni widziałam te poranki… ja z kawą, rozczochraną jeszcze fryzurą, która świadczyła o tym, że dopiero chwilę temu wstaliśmy z wyrka, dzieci biegające w piżamkach… Dom z ogrodem ze względów finansowych nie był do tej pory w naszym zasięgu więc znaleźliśmy kompromis i idealne dla nas rozwiązanie.

Droga do tego co jest teraz była długa i bardzo wyboista. Gdy kupiliśmy mieszkanie działka była w opłakanym stanie. Podłoże nierówne, górki i doliny, miejscami hałdy tak zbitej ziemi, że zimą śmiało można by zjeżdżać na sankach. Chwasty sięgające do pasa i mrowisko na mrowisku. Jednym słowem koszmar!

Małymi krokami i własnymi siłami zaczęliśmy przeistaczać to miejsce w nasz mały raj na ziemi. Kilka lat systematycznego wdrążana planu i  każda  nawet najdrobniejsza realizacja przybliżała nas do tego co chcieliśmy osiągnąć.  Teraz nareszcie jest tak, jak sobie to wymarzyliśmy. Brakuje może kilku drobnych elementów ale już niebawem również one będą miały swój finał. Mimo, że efekt końcowy jest spełnieniem naszych oczekiwań, mamy świadomość tego, że ogródek to niekończąca się praca i  nieustające dbanie o to, co już się stworzyło. Ktoś pomyśli : „Oj tam, przecież siejesz trawę, raz na kilka dni kosisz, podlewasz i problem z głowy”. Ileż w tym nieprawdy niestety. Właśnie troska o roślinność jest nieodzownym elementem pielęgnacji, bo pragnę, żeby rosła zdrowa, gęsta i soczyście zielona, a kiedy schnie i tworzą się liczne przebarwienia dostaję białej gorączki, że nie jest tak jakbym chciała. Jednak bardzo lubimy te działkowe zajęcia i serce rośnie widząc, jak chłopcy również, sami z siebie, angażują się z dużą ochotą w prace ogrodnicze.

Taras kolega małżonek zrobił samodzielnie. Z pomocą mojego brata przygotował stelaż pod zadaszenie, i to właśnie jeden z elementów, którego jeszcze nam brakuje. Do zadaszenia podestu planujemy użyć przezroczystych paneli z poliwęglanu. Liczę na to, że jeszcze w tym roku uda nam się zakończyć ten temat.

 

Uwielbiamy to miejsce!

 

Ogródek w okresie letnim to u nas zdecydowanie najfajniejsze i zarazem najbardziej oblegane miejsce. Wakacje to czas kiedy nasze życie przenosi się niemal całkowicie do strefy „pod chmurką”.

Te wszystkie wspólne kawy, śniadania, obiady i rozmowy do późnych godzin nocnych są dla mnie bezcenne.  Dodatkowym atutem jest to, że dzieci mogą spędzać większość czasu na świeżym powietrzu nawet wtedy, gdy zdarza się u mnie natłok pracy i mogę robić swoje bez poczucia winy, że dzieciaki muszą w tym momencie „kisić się” ze mną w domu.  Przygotowuję obiad, sprzątam i mam je w zasięgu wzroku.  Również kiedy jeden z chłopców rozchoruje się i spacer z drugim staje się niemożliwy, to w tej sytuacji zdrowy ancymonek może bez problemu bawić się w ogródku w czasie gdy ja czuwam nad chorutkiem.

 

Rodzinne biesiady

 

Tu gościmy także naszą rodzinę, przyjaciół.  Ta wszechobecna natura, lekki powiew wiatru i słońce sprawiają, że kawa i ploteczki z przyjaciółką przechodzą na wyższy poziom :)  Gdy odwiedza nas moja siostra z mężem to rozsiadamy się na tarasie i rozmowom nie ma końca, a kiedy nasze dzieci już zasną przenosimy się z mężem do naszej strefy komfortu i do nocy oglądamy filmy, pijemy wino i snujemy  plany na przyszłość.

W tym roku doczekałam się wreszcie zestawu mebli wypoczynkowych  link tutaj  Meble doskonale się sprawdzają i nie wymagają żadnej szczególnej pielęgnacji. Są całkowicie odporne na warunki atmosferyczne. Nasz zestaw ma w komplecie stolik – kufer, do którego chowam wszystkie poduchy gdy prognozy przewidują deszcze. Jeśli szukacie takich bądż podobnych mebli podaję Wam link sklepu, z którego pochodzą nasze – www.curver.pl

Jak myślicie, gdzie pisałam dzisiejszego posta? O tak, siedziałam na tarasie, popijałam kawę i od czasu do czasu spoglądałam na moich dwóch urwisów, którzy bawili się w najlepsze, budując sobie bazę na trawie :))  Pięknego dnia moi mili :))

 

 

4 myśli na temat “OGRÓDEK nasz maleńki raj na ziemi”

  1. Piekny ogrod widac ile pracy w niego wlozono a przy tym bardzo duzy jak na ogrodek przymieszkaniowy:) zazdroszcze I pozdrawiam Paulina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *