KILKUDNIOWY RODZINNY POBYT NAD MORZEM

 

 

Nasz spontaniczny czterodniowy wyjazd okazał się fantastycznym czasem. Pewnie wielu z Was zaskoczy to, że na rodzinny weekend wybraliśmy miejsce nad morzem choć przecież nad nim mieszkamy. Jednak tam gdzie pojechaliśmy było cudownie i wyjątkowo. Zależało nam na złapaniu oddechu z dala od tłoku, hałasu i nadmiaru miastowego zgiełku. Chcieliśmy nacieszyć się sobą nawzajem, móc spędzić czas obcując z naturą, wyciszyć się i naładować baterie. Tak więc korzystając z nadarzającej się okazji w jeden dzień spakowaliśmy walizki by następnego ruszyć w nadmorskie okolice Kołobrzegu, do Grzybowa.

Apartamenty Fulinowo znajdujące się ok. 1,5 km od morza przywitały nas niesamowitym klimatem. Całość urządzona w skandynawskim stylu, z wszechobecną bielą połączoną z naturalnym drewnem. Gustowne, jasne wnętrza, z precyzją dobrany każdy detal i dekoracje, zauroczyły mnie maksymalnie.

Pensjonat ma do dyspozycji  liczne pokoje. W centrum znajduje się wspólna, przestronna kuchnia, jadalnia oraz ogród z tarasem. Tu goście sami przygotowują sobie posiłki. Wybierając więc to miejsce trzeba rozplanować sobie temat wyżywienia. Kuchnia jest w pełni wyposażona we wszelakie sprzęty zatem śmiało można puścić wodze kulinarnej wyobraźni ;) Oczywiście jeśli podczas urlopu goście nastawiają się na niegotowanie to w pobliżu pensjonatu znajdują się knajpki z jedzeniem.

 

 

fot.wspólna kuchnia z jadalnią

 

My otrzymaliśmy największy, dwupoziomowy apartament. Na dolnym poziomie znajdował się salon z aneksem kuchennym.

Kuchnia którą mieliśmy w apartamencie dawała nam możliwość swobody, nienarzucających się pór posiłków (jak to jest w hotelach) czyli regulowania menu kiedy tylko mieliśmy na to ochotę i na co ochotę miały akurat dziecięce brzuszki :)  Kilka razy – widząc w tym dodatkowy atut fajnego spędzenia czasu –  udało mi się zaangażować chłopaków do wspólnego gotowania, wiadomo przecież nie od dziś, że takie chwile zbliżają.

 

PEŁEN CHILLOUT

I tak oto z kubkiem kawy witałam każdy dzień przechadzając się boso po okraszonej rosą trawie, z ptasim trelem w tle, ładując akumulatory na maksa i chłonąc tą błogą ciszę. Może z tą ciszą trochę przesadziłam bo chłopcy byli tak zaaferowani miejscem, że nie sposób było opanować ich emocje i radość. Po każdej porannej kawie dzieci dbały o kondycję staruszków i zaliczaliśmy rodzinny fitnes na trampolinie ;) Śmiechu co niemiara, bolące od chichotu brzuchy i te iskierki w oczach chłopców sprawiały,że czułam się tam dobrze.

 

Jadalnia z dużym stołem gromadziła nas przy wspólnym posiłku ale również przy zabawie. Rozegraliśmy tu kilka partyjek chińczyka, bierek, warcabów i ułożyliśmy niezliczoną ilość puzzli :) Strefa, która skradła serce męskiej części rodziny to ogromna sofa i kącik telewizyjny. Chłopaki po długich spacerach wylegiwali się z tatą na niej i czekali tylko aż dosiądę się z książką i zacznę im czytać. My sami kiedy dzieciaki już spały a nocne romantyczne posiadówki psuły nam niewyżyte komary ;) zalegaliśmy na ów sofie z winem i dobrą muzyką w tle.

 

DZIECIĘCA RADOŚĆ

Właściciele doskonale zadbali również o najmłodszych gości. Strefa Kids w ogrodzie, czyli ogromna piaskownica połączona z tarasem, liczne zabawki, już wspomniana trampolina, rowerki, gry, to wszystko dawało morzę pomysłów dla inspirujących zabaw do późnych godzin wieczornych.

 

NA PODDASZU

Na górnym piętrze mieliśmy do dyspozycji dwie sypialnie oraz przepiękną łazienkę „black and white”.

 

Podczas naszego pobytu pogoda dopisała więc spacerowaliśmy i zwiedzaliśmy okolice w nieskończoność. Nad morzem i plaży byliśmy tylko kilka razy. Chyba z racji tego, że mamy je na co dzień na wyciągnięcie ręki woleliśmy wykorzystać czas na lenistwo i sielskie atrakcje pensjonatu. Fulinowo zapisujemy w naszym albumie i zapamiętujemy jako fajny rodzinny kilkudniowy wypad. Można tu pięknie wypocząć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *